Personal Branding – Twój wizerunek w sieci

Personal Branding jest pojęciem nowym, częściowo nawiązującym do opisywanego już przez nas Employer Brandingu. Jednak w przypadku PB tematyka dotyczy kreowania naszego wizerunku na rynku pracy i nie tylko. Z uwagi na to, że działalność w zakresie poszukiwania pracy i promocji swojej osoby, zaczyna aktywnie przenikać do Internetu, na tym temacie postanowiłam się skupić.

W poprzednich artykułach opisywaliśmy wpływ mediów społecznościowych na komunikację między ludźmi. Kreowanie marki przedsiębiorstwa w Internecie wymaga dużego zaangażowania i samodyscypliny. Rzecz jest o tyle trudniejsza, że w przypadku Personal Brandingu dbamy o wizerunek naszej osoby, w celu wzbudzenia zainteresowania pracodawcy lub Klienta. Personal Branding jest stosowany nie tylko przez osoby poszukujące pracy, ale również umiejętnie wykorzystywany w polityce, telewizji i innych zawodowych dziedzinach, gdzie zależy nam na uznaniu i przykuciu uwagi większej grupy ludzi.

Jestem pewna, że dzięki poszerzającym się dostępie do informacji w sieci, pracodawca coraz częściej będzie próbował “wygooglać” imię i nazwisko potencjalnego pracownika, by sprawdzić jego aktywność w cyberprzestrzeni. Między innymi z tego powodu, wiele osób dba o swoją prywatność i stara się nie zamieszczać nieporządnych treści lub zastrzegać je wyłączne dla swoich bliskich znajomych i rodziny. Co trzecia osoba, stale monitoruje swoją aktywność w internecie, jednak ku mojemu zaskoczeniu, spora cześć internautów nie podchodzi do tej sprawy poważnie…

Jak zniechęcić do siebie potencjalnego pracodawcę?

Zniechęcamy pracodawcę brakiem rozmysłu w zamieszczaniu treści. Publiczny status w internecie można śmiało przyrównać do wykrzyczenia osobistego apelu w tłumie ludzi na ulicy. Nie dosyć, że usłyszy cię spore grono, to jeszcze może przesłać tę informację dalej.

Zauważyłam, że wielu użytkowników portali społecznościowych popełnia kluczowe błędy, bez refleksji dzieląc się publicznie wszystkim, co uznają za ciekawe, a przeważnie śmieszne. Czasem jest to zdjęcie z zakrapianej imprezy, na której byli, kontrowersyjny komentarz do artykułu lub aktywność w negatywnie kojarzącej się grupie dyskusyjnej. To wszystko może potencjalnie zniechęcić pracodawców do kontaktu. Osoby, które nie przykładają uwagi do rozsądnego rozpowszechniania treści w sieci, nie biorą pod uwagę (lub nie zastanawiają się na tym), jak zareaguje pracodawca/Klient na niesmaczny żart, który w twoim przypadku może wydawać się zabawny, a ostatecznie, zadecydować o twoim zatrudnieniu lub nawet zwolnieniu z aktualnego miejsca pracy.

To, o czym piszę może zabrzmieć niepokojąco, jednakże, gdy zaczęłam się interesować marketingiem internetowym i starałam się o pracę, skrupulatnie dbałam o zamieszczane treści. Wcześniej nie podchodziłam do tego tak poważnie, nie będąc świadomą zagrożeń nadmiernej aktywności w internecie, jednak instynktownie posługiwałam się pseudonimem, a nie imieniem i nazwiskiem (jeszcze kilka lat temu w internecie promowana była anonimowość, przed rozwinięciem się popularnych teraz social media).

Śledztwo w strefie internetu

Pod względem akceptacji i tolerancji dla indywidualności człowieka, każda firma może mieć inną politykę. Pracodawcy poszukują określonego profilu, z cechami osobowościowymi, umiejętnościami i rzecz jasna określonymi kompetencjami. W określeniu tych kluczowych elementów pozwalają nowoczesne techniki rekrutacyjne, takie jak assessment center. Dodatkowo, nic nie stoi na przeszkodzie, by wejść na profil Facebook’a, Google, Instagram i sprawdzić potencjalnego kandydata. Sama to robię, nie tylko w przypadku pracowników ale również lekarzy, grafików, marketingowców, coachów i innych specjalistów. Internet jest źródłem wiedzy, nie zawsze sprawdzonej, jednak jest to źródło, które prawie zawsze jest w zasięgu ręki. Warto je przeanalizować i wykorzystać na spotkaniu z kandydatem.

Czy można zwolnić za publicznie udostępnione zdjęcia?

Okazuje się że tak. Za przykład może posłużyć znaleziony w internecie komentarz:

“Pracownik przysłał pocztą 21 dni zwolnienia na kręgosłup, przesunięcie kręgów szyjnych w wyniku upadku- obowiązkowy gorset. Po dwóch dniach od daty rozpoczęcia zwolnienia na facebook’u pokazał piękne zdjęcia z wesela kolegi na których wygina się i skacze, okaz zdrowia. ZUS po weryfikacji potwierdził zasadność zwolnienia…”

Można znaleźć również przykłady skrajnych sytuacji. Redaktorka polskiego Radia Czwórka, umieściła na portalu społecznościowym sugestywny i źle odebrany komentarz przez dyrektor radia. Przedstawicielka radia następnie została usunięta ze swojego stanowiska. Dla niektórych takie sytuacje są skrajnie niesprawiedliwie, jednak ma to miejsce coraz częściej, w wielu organizacjach. Szczególnie, jeśli dany pracownik dopuszcza się zbytniej aktywności i szczerości na swoim profilu podczas wykonywanych obowiązków w miejscu pracy…

Dodać, czy nie dodać na Facebooku? Oto jest wyzwanie…

Ważna kwestia o znajomych z pracy. Nasze życie codzienne miesza się z tym online. Integracja z pracownikami jest ważną częścią budowania pozytywnych relacji w firmie. Coraz częściej można zauważyć tendencje zapraszania do znajomych osób z pracy. Co w takim przypadku zrobić? Odmowa może spotkać się z niezadowoleniem, ciągłe ignorowanie również może zostać źle odebrane. W takich momentach najlepiej zastrzec informacje, jakimi nie chciałoby się dzielić z osobami z grupy zawodowej.

Warto zadbać o swoją prywatność i posiedzieć trochę przy ustawieniach profilu z jakiego korzystasz, zastrzec określone informacje, pogrupować znajomych i ewentualnie co jakiś czas sprawdzać (Facebook ma tendencje do częstego zmieniania ustawień i regulaminów swojego portalu).

Czym skutkuje nieumiejętne upowszechnianie treści w internecie?

  • utratą zaufania w zespole, szczególnie, jeśli dzielisz się informacjami powierzonymi w sekrecie przez współpracowników,
  • szansą na źle odebrany komentarz, widziany oczami szefa lub współpracowników. To, co wymówiłbyś na żywo, niekoniecznie musi mieć ten sam oddźwięk w internecie a dokładniej…
  • brak przekazu emocjonalnego w głosie, tonu, mimiki twarzy i mowy niewerbalnej powodem błędnie postrzeganego, publicznego wpisu,
  • narażeniem wizerunku swojego jak i firmy, którą reprezentujesz. Za przykład może posłużyć kontrowersyjna wypowiedź na Facebooku właściciela browaru Ciechan, rzutując tym samym na markę produkowanego piwa,
  • w najgorszym przypadku szansą na odsunięcie od wykonywanego zawodu lub zwolnieniem z pracy,

Jak stworzyć atrakcyjny wizerunek w sieci?

Na dobry początek ważna jest świadomość tego, co zamieszczamy publicznie w sieci. Kreowanie własnego wizerunku w Internecie nie jest prostym zabiegiem. Jednak z drugiej strony, w porównaniu do spotkań „face to face”, daje nam możliwość przemyślenia i zaplanowania swoich działań, tak, by oddziaływały się na naszą korzyść.

Wizerunek w cyberprzestrzeni jest kreowany nieprzerwanie, 24h na dobę. Nie musisz nic robić, by dotrzeć do osoby, która jest zainteresowana tym co robisz, wystarczy, że wejdzie na Twój profil, stronę lub fanpage, a znajdzie potrzebne informacje, by następnie skontaktować się z Tobą w dogodnej porze. Pod tym względem, jest to bardzo wygodne narzędzie.

Co zyskasz kreując pożądany wizerunek?

  • znajomości i potencjalnych klientów,
  • uwagę oraz poważanie, jeśli zamieszczasz interesujące treści np. na blogu,
  • publiczne polecenia przez poprzednich klientów/pracodawców,
  • ugruntowaną historię swojej pracy,

Warto zaznaczyć, że Internet jest ogromną bazą danych, w której nic nie ginie. Każdy wpis, działalność i wypowiedź zostaje zapisana. Dlatego proponuję wykonywać ostrożnie kroki w budowaniu własnego wizerunku w sieci. Oczywiście nie można popadać w przesadę i doszukiwać się wszędzie teorii spiskowych i inwigilacji – dla spokoju, a jedynie rozsądnie zarządzać treściami jakie publikujemy na naszych profilach lub stronach.

Pracodawcy nie lubią gdy na facebooku wyjawia się informacje poufne, związane z firmą. Zresztą szerzenie negatywnej opinii na temat pracy w miejscach publicznych i jednoczesne wykonywanie swoich obowiązków w przedsiębiorstwie również nie wyjdzie nam na dobre, szczególnie jeśli pracodawca się o tym dowie. Większość osób nie jest świadoma konsekwencji, jakie mogą ponieść chwaląc się swoim znajomym spostrzeżeniami z pracy.

Kilka wskazówek pozwalających zaistnieć w sieci:

  • rejestracja na portalach takich jak GoldenLine, LinkedIn itp,
  • stworzenie bloga, gdzie zawarte będą ciekawe treści,
  • koncentrowanie się na budowaniu prywatnej przestrzeni w portalach internetowych,
  • zmyślnie zaprezentowany przekaz wizualny jak i tekstowy,
  • przemyślane treści w postach, notkach, spisach,
  • spójność treści i wyglądu twojej strony/fanpage/bloga,

Podsumowanie

Każdy użytkownik powinien pamiętać że zamieszczając treści na swój temat lub danej firmy w internecie wpływa nie tylko na swój wizerunek ale również swojego pracodawcy. Jeśli wypowiadamy się wulgarnie i udostępniamy kontrowersyjne informacje, musimy się liczyć z tym że nasze zachowanie będzie rzutowało na opinię firmy, jaką reprezentujemy. W obliczu tych wszystkich niewygodnych informacji, entuzjazm do udostępniania wszystkim swoich treści w internecie może nieco opaść. Tym samym proponuję, by wnikliwie dobierać zamieszczane treści i starać się zachować swoje życie prywatne poza siecią

Magdalena Tyl
Specjalista ds. szkoleń i marketingu
Akademia Rozwoju Kompetencji
Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk za zgodą autora